Wpisy

O co chodzi z tą miłością ?!

Kocham wszystkich!

To wyznanie jest dziś na ustach wielu chrześcijan. Jest bardzo modne i ma   akceptację różnej maści duchowych autorytetów oraz duchowych, żyjących jedynie łaską wierzących. Wydaje się, że brzmi to bardzo dobrze bo przecież dobrze jest kochać wszystkich chrześcijan: katolików, protestantów, prawosławnych, ewangelicznych i ile rodzajów jest ich tam jeszcze.

Akt bohaterstwa?

Czasami takie wyznanie zwłaszcza na fb brzmi jak jakiś akt bohaterstwa. I poniekąd jest. Bowiem taki wpis od razu uruchamia dziesiątki komentarzy zarówno tych  „za”  jak i „przeciw”. Są też komentarze pojednawcze i tych, którzy są ,,ponad tym ”. Wpisujący taką deklarację powołują się często na fragment modlitwy Jezusa z Jan.17 rozdziału ,,aby wszyscy byli jedno”. W ich rozumieniu miłość  to tolerancja i akceptacja poglądów innych chrześcijan, lub uważających się za takich, pomimo wyraźnych różnic teologicznych wynikających z interpretacji Biblii jak i denominacyjnych tradycji.

Prawdziwa miłość?

Miłość do innych to po prostu akceptacja tego w co inni wierzą i szukanie, oczywiście w miłości, tego co łączy, a nie dzieli. Jedni temu przyklaskują,  inni się oburzają. Jedni widzą w tym możliwość osiągnięcia upragnionej jedności chrześcijan, a inni w ekumenizmie dostrzegają  niedopuszczalny kompromis. Jedni i drudzy deklarują miłość do inaczej wierzących, a fora są gorące od dyskusji i wzajemnych ocen. Czasami ci miłujący wszystko i wszystkich chrześcijanie kończą swoje rozmowy obrażeni na siebie,  wzajemnie obrzucając się błotem nieprzyjemnych i raniących słów.

Czy Jezus tak kochał ludzi jak my myślimy, że kochał?

Po pierwsze  miłość Jezusa do ludzi nigdy nie oznaczała Jego bezwarunkowej akceptacji ich poglądów. On jest Prawdą, mówił i głosił prawdę jaką słyszał od Ojca. Zawsze  czynił to w prawdziwej miłości ponieważ kierował się najwyższym dobrem człowieka –  życiem wiecznym. Dlatego właśnie grzech nazywał grzechem, a nie prawdziwą interpretację Pisma błędem, niewiedzą  i zwiedzeniem.

Po drugie Jezus  oddał swoje życie  nie tylko za grzech świata, ale i za prawdę Ewangelii. To właśnie wyznanie tego  kim naprawdę jest ostatecznie przeważyło szalę  decyzji o jego ukrzyżowaniu. Dalej, to  mówienie prawdy doprowadzało do odrzucenia Go przez ludzi ! Kiedy mówił prawdę  swoim najbliższym krewnym – ci uznali, że  odszedł od zmysłów, a jego bracia nie uwierzyli  w niego.

Prawda boli?

Kiedy powiedział  prawdę swoim sąsiadom z Nazaretu, ci o mało co nie zrzucili Go ze skały. Mówił prawdę uczniom a ci  uciekli, zdradzili i wyparli  się go. Gdy mówił prawdę faryzeuszom i uczonym w Piśmie ci krytykowali go z nienawiścią, a w końcu  ukrzyżowali… Był Prawdą dla narodu, ale Izrael go odrzucił !

O co chodzi z tą miłością ?

Jezus mówił,  że opowiedzenie się  za prawdą zawsze czyni podział. Jednak dziś tego słowa wszyscy się boją jak ognia. W imię różnie rozumianej  jedności niektórzy gotowi są poświęcić nie tylko swoje przekonania, ale i prawdę Słowa Bożego. Jezus tymczasem zaraz po narodzeniu został nazwany znakiem sprzeciwu.

To właśnie z Jego powodu świat dzieli się na światłość i na ciemność. Na sprawiedliwych i grzeszników, wrogów i przyjaciół, prześladowanych z Jego powodu i ich prześladowców, złych i dobrych, mądrych i głupich,  prawdziwie wierzących i hipokrytów, na prawdę i kłamstwo, zbawionych i potępionych…

Odwaga na wagę złota

Tak było kiedyś tak jest i dzisiaj. Mówienie ludziom Bożej prawdy nawet w miłości jest niebezpieczne i wymaga odwagi. Tak było z Janem Chrzcicielem, apostołami i nigdy niepoliczalnymi tysiącami wierzących, którzy przez wieki za mówienie prawdy byli odrzucani, krytykowani, oskarżani, pozbawieni czci, dóbr materialnych, a często i życia.

W świetle dzisiejszej mody ,,miłowania wszystkich”, to co ci świadkowie Słowa zrobili nie miało większego sensu. Po co było stawiać sprawy na ostrzu noża skoro można się przecież jakoś dogadać? Dlatego powinniśmy się zastanowić o jakiej miłości mówi Słowo Boże.

Jak więc jest z tą miłością ?

Najważniejszym spostrzeżeniem jest to, że Miłość Boża nigdy nie była i nie jest w konflikcie z prawdą!  Nigdy też nie była zamiast prawdy czy ponad nią! Prawda i Miłość  tworzą jedność.Bóg  jest miłością i Bóg jest prawdą. Jezus jest miłością i jest prawdą. Duch Święty jest duchem miłości i duchem prawdy!  Dlatego nie można oddzielić osoby Jezusa od prawdy ! Nie można  sugerować, że On przyjmuje człowieka  z wszystkimi jego poglądami na życie czy na Boga. Przyjście czy przyjęcie  Jezusa to porzucenie świata, jego systemu wartości i poglądów na rzecz Pana  i jego królestwa. To zmiana dotychczasowego ludzkiego sposobu  myślenia na Boży.

Wielka Miłość

Wielką Miłością prawdy jest to, że Jezus przygarnie i przyjmie każdego kto do niego przyjdzie!  Udowodnił to na krzyżu gdy został wywyższony aby pociągnąć wszystkich  do siebie(Jan.12:32). Wielką prawdą Miłości jest to, że nikt kto nie zostawi wszystkiego ( a więc i swoich przekonań czy własnego sposobu myślenia) nie może być Jego uczniem, a w konsekwencji być z Nim w Jego królestwie! Wielką prawdą Miłości jest to że Duch Święty  przemienia życie wierzących aby było poddane i oddane Panu Jezusowi i Jego Słowu.

Kochasz wszystkich?

Zanim więc powiesz,  że kochasz wszystkich, zastanów się co masz na myśli.  Chyba, że chcesz zrobić wrażenie na sobie, na innych, a może nawet na samym Bogu? Czy naprawdę zgodzisz się na wszystko byleby wszystkim było dobrze? A może jednak lepiej jest  mówić ludziom  całą  prawdę o Bożej miłości ? Nie w formie taniego sentymentalizmu, ale jak jest naprawdę . Jeżeli kochamy Jezusa, to również kochamy Jego Słowo, a sprawdzalnym wymiarem miłości jest wierność. Tu wierność Bożemu Słowu. Duch Święty zapowiedział, że przyjdzie czas kiedy ludzie ulegną ostremu obłędowi ponieważ nie przyjmą miłości prawdy(2Tes.2,10-11).

Mówienie całej Prawdy Bożej, to głoszenie Tego który jedynie jest drogą, prawdą i życiem. To jednak wymaga odwagi i podjęcia  ryzyka bycia gotowym na odrzucenie przez ludzi  oraz  podziałów z tym związanym! To kosztuje utratę swojego życia, czasami w sposób dosłowny, ale  stawka jest większa niż to życie! Taka była droga Jezusa, a my przecież idziemy w Jego ślady bo  przecież  nie jest uczeń nad mistrza! Czynimy tak bo dobrze wiemy, że  chodzi tu o naszą wieczność w obecności wspaniałego Boga w Jego królestwie!

Pastor Dariusz Suszek